Miejsce : pewien klub
Impreza: zwykla impreza jakich wiele…
Akcja: Przy wejściu ochrona zbierała kasę za bilety (jakieś 10 czy 20 zl) klient dał więcej, a że zostały same grube ochrona nie miała wydać , więc temat – jak będziesz wychodził to się zgłoś (po bodajrze 10 zł).
W czasie imprezy bylo „nerwowo” (czyli jakaś tam szarpanina) . Zbliżał się koniec imprezy, wszyscy zmęczenie , poddenerwowani, i przychodzi ten klient od brakujacych 10 zł – jako że bramkarz który zbieral kase poszedł „na obchód” to koleś tłumaczy drugiemu bramkarzowi że zapłacił za bilet , że ma do odebrania jakieś tam 10 zł itd…
Wraca bramkarz z obchodu, ten drugi mówi do niego :
- Stasiu kojarzysz pana ?
- No tak .
- To wyplać panu…
I koleś go chlaps z plaskacza
Gościu poległ , coś tam mamrotał , bramka oczywiście przeprosila itd…
Ale o tą dyche już nie pytał
Jaki z tego morał – zawsze zapłać równo za bilet
