
Tak sobie ostatnio przeglądam różne fora internetowe na których wypowiadają się „DJ-e”, którzy oczywiśnie nie pozwalają się „tytułować” „ per DJ”. Dla nich „DJ” to obciach przyrównujący ich do software-dj, ale nie o tym , nie o tym, nie o tym …
Bardziej mnie interesuje dział „sety”, a w szczególności produkcje młodych DJ ów. Atmosfera tak napięta że osobiście się dziwię że ktokolwiek jeszcze coś wrzuca. Każdy set spotyka się z niesamowitą krytyką /a tu ciszej, a tu glośniej, a tu minimalnie nierowno a tu pyłek na płycie a tu cos tam / , oceny takie jak by sam CARL COX oceniał . 97% setów utrzymane „trendi” klimatach minimaltech house (i fajnie,tyle że co innego grac dla siebie a co innego w klubie) , a najlepsze w tym jest to KTO to ocenia . Pewnie myślicie że DJe którzy mają za sobą bagaż doświadczeń, grają w dobrych klubach itd…
Ta-da … a wcale że nie
Tak surowych ocen dopuszczają się tzw. bedroom djs, czyli tacy ktorzy klub widzieli tylko na images.google.com . Proponuje najpierw samemu coś osiągnąć a potem jechać po innych.
Tak BTW – to że ktoś gra w -nazwijmy to- wylansowanym klubie, to nie świadczy wcale o jego klasie… Tak przypadkiem w łapki mi wpadł secik z pewnego dużego klubu w Warszawie, nazwa może wskazywać na filie jednego z najlepszych klubów IBIZY (swoja droga byla afera o ta nazwe). Po klubie który robi wokół siebie tyle szumu spodziewałem się czegoś co sprawi że po przesluchaniu usiąde i zaczne się zastanawiać nad zmianą profesji. Tymczasem secik utrzymany w klimatach house / elektro z domieszka minimal (większosć numerów znanych i popularnych – nie uważam tego za minus), lecz połączenia kawałków takie jak bym włączył wtyczke CROSSFADE w Winampie . Set składał się z kawałków zmixowanych od deski do deski, od czasu do czasu okraszonych nie wprawnym skreczem. Panowie skoro reprezentujecie miejsce które lansujecie na najlepszy klub w Warszawie to pokażcie że stać Was na niecowięcej niż A >fade> B .
Moje motto na dziś : człowiek uczy się całe życie.
